Skryba powraca z niezaplanowanej, zagranicznej podróży.
W końcu moja noga znów stanęła na ojczystej ziemi Kryty.
Kilka tygodni temu, gdy podróżowałem do D’Alessio Seaboard, by przeprowadzić wywiad z farmerem, który informował o „nieludzkiej, sześciookiej rzeczy, która unosiła się w powietrzu,” zostałem zatrzymany przez Inkwizytorów Białej Opończy. Byli dobrze zapoznani z moimi pismami, i wyrazili swoja opinię, że moje kroniki wojny w Krycie były niczym więcej jak rebeliancką propagandą.
Wyjaśniłem, że to co opisuje w kronikach, opiera się wyłącznie na tym co słyszę i widzę podczas moich podróży przez Krytę, lecz to nie usatysfakcjonowało ich. Dyskutowali pomiędzy sobą co ze mną zrobić – kilku inkwizytorów było za powieszeniem mnie na najbliższym drzewie, kiedy inni twierdzili, że należy zesłać mnie na wygnanie. Biorąc pod uwagę okoliczności, stwierdziłem, że mądrzej było zachować ciszę podczas debaty Białej Opończy.
W końcu zdecydowali o wygnaniu, i umieścili mnie na statku z przyprawami płynącemu do Kintaju. Powiedziano mi, że jeśli kiedykolwiek postawię stopę na Krytyjskiej ziemi, spotkam się z katowskim kołnierzem.
Po długiej podróży z niejadalnym pożywieniem i straszną pogodą, znalazłem się w Kintaju … i szybko zaokrętowałem się na następny statek płynący do Kryty. Ten statek był pełen solonego mięsa i został strasznie przeciążony, lecz wiatry sprzyjały nam i dotarliśmy do Tyrii w ciągu jednego tygodnia.
Teraz gdy wróciłem, wiele się zmieniło. Zdaje się, że frakcja rojalistów Salmy zdobyła rozpęd w wojnie, dzięki pomocy zagranicznych podróżników. Czy ten koszmar jest bliski końca? Czy ostateczna bitwa o Krytę jest blisko?
Brak komentarzy »
Brak komentarzy.
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL




